Ulubione kremy do rąk

Jak wiecie, borykam się z dosyć dużymi problemami jeżeli chodzi o skórę moich dłoni. Często są mocno przesuszone, a w zimie skóra pęka mi aż do krwi. Na wiele produktów mam też uczulenie i kremy zamiast łagodzić, dodatkowo mnie podrażniają. Natomiast mam kilka przetestowanych produktów, które mogę używać, bo wiem, że nic mi po nich nie będzie.

Pierwszy z moich ulubieńców to Sylveco, o którym pisałam już tutaj. Kolejnym kremem, który stosuję już od dłuższego czasu jest Ziaja. Ten produkt dostałam w prezencie pod choinkę. Generalnie lubię dawać w prezencie kosmetyki, ponieważ zawsze staram się kupować takie, do których mam zaufanie. Nie lubię z kolei dostawać takich prezentów, bo mając swoich ulubieńców czasami ciężko mi się przestawić na inny produkt. Natomiast ten krem bardzo mi się sprawdził, nie podrażniał moich dłoni, szybko się wchłaniał, a jego zapach to coś pięknego. Opakowanie ma tylko jedną wadę – jest to odkręcana tubka, czego nie znoszę przy kremach, ponieważ czasami ciężko jest zakręcić opakowanie jak mamy świeżo nasmarowane ręce. Kolejny produkt z tego typu tubkę to Receptury Babuszki Agafii – Malina Moroszka. jest to krem o zdecydowanie rzadszej konsystencji niż Sylveco, ale pachnie cudownie – trochę jakimiś słodyczami, ale nie umiem określić jakimi. Produkt bardzo szybko się wchłania, a pięknych zapach pozostaje z nami na długo. Jest to witaminowy krem do rąk na 5 sokach z ekstraktami z: maliny moroszki, miodunki plamistej oraz arniki górskiej, a także z olejami z nasion borówki brusznicy i żurawiny. Stosują go najkrócej, ale nie wyrządza mi krzywdy. Największy krem, który znajduje się na powyższym zdjęciu to YOPE – mineralny balsam do rąk. Produkt ten zamówiłam w sklepie internetowym home&you – był w promocji za około 25zł więc była to bardzo dobra cena.

Krem ten ma bardzo duże opakowanie, które ciężko byłoby mi nosić w torebce, ale za to idealnie sprawdza się na szafce nocnej. Dzięki temu zawsze przed snem pamiętam żeby nakremować dłonie, a dzięki pompce aplikacja jest bardzo łatwa i przyjemna. Krem spełnia obietnice producenta – nawilża, regeneruje i co ważne nie podrażnia. Natomiast minusem tego produktu, według mnie, jest jego zapach. Dla mnie pachnie trochę jak środek kuchenny do czyszczenia. Przeszkadza to głównie na początku stosowania kremu, po pewnym czasie można się do tego przyzwyczaić. Innym kremem tej samej marki w mojej kolekcji jest Naturalny krem do rąk – Herbata mięta. Ten z kolei pachnie nieziemsko, bardzo świeżo ale zarazem delikatnie, aż chce się siedzieć i wąchać dłonie 😉 Krem ładnie się wchłania, nie pozostawia lepkiej warstwy na skórze. Największym minusem jest opakowanie – mimo, że wygląda uroczo to jest mało praktyczne. Tubka jest zakręcana więc to jest pierwszy minus, a kolejny to to, że krem zbiera się przy zakrętce, ponieważ lekko „ucieka” z opakowania, więc jest to nieestetyczne.Ostatni krem, o którym chcę dzisiaj wspomnieć jest ten marki Douglas z serii HOME SPA – zawiera on mleko bambusowe oraz jagody goi i tak jak jego poprzednik pachnie obłędnie. Uwielbiam takie świeże zapachy. Krem bardzo szybko się wchłania, ładnie wygląda, jest mały więc mieści się nawet do mojej najmniejszej torebki i co najważniejsze jest otwierany, a nie zakręcany, dzięki czemu korzystanie z tej tubki jest jeszcze przyjemniejsze.

To by było na tyle jeżeli chodzi o moją obecną kolekcję kremów. Myślę, że do większości z nich wrócę w przyszłości bardzo chętnie, ponieważ bardzo je lubię.

Dodaj komentarz